poniedziałek, 18 grudnia 2017

Podaruj na święta... osła

Przedświąteczny, piękny czas. Dookoła migające ozdoby, długie wieczory, ciepłe kapcie, zapach pieczonych ciasteczek i... całe godziny spędzane przed komputerem (kto by tam biegał po sklepach, przecież wszędzie tłumy, sam stres) w poszukiwaniu prezentów świątecznych dla bliskich. Dla bliskich, albo i dalszych znajomych, a może nawet przełożonych czy szefowych w pracy.

Podaruj na święta osła

Der 2017 Schenken mit Sinn Esel mit in Nahaufnahme mit weißer Schnauze und braunem Fell.
https://www.caritas.at/aktuell/news/detail/news/79450-schenken-mit-sinn-in-letzter-minute/

Oprócz standardowych książek, płyt, biletów na koncerty, alkoholi z wyższej półki, kuponów prezentowych do wybranych sklepów, perfum i ciepłych skarpetek dla bliskich, czasem chcemy sprezentować coś na przykład szefowi, szefowej, lub po prostu ludziom trochę lepiej usytuowanym, których prezenty od nas mogłyby wprowadzić w zakłopotanie.
Naprzeciw takim zagwozdkom wychodzi organizacja Caritas. Za jej pośrednictwem możemy kupić np. osła lub kozę dla ubogiej rodziny/kobiety z dziećmi w Afryce (Etiopii) i zrobić to w imieniu osoby, którą chcemy obdarować prezentem. Otrzymamy certyfikat - podziękowanie z określeniem celu, który wsparliśmy i imiennym podziękowaniem za pomoc. Przyznaję, że bardziej jest to prezent dla etiopskiej rodziny, która dzięki naszej wpłacie będzie miała narzędzie (osła - 110 Euro, kozę - 41 Euro, kurę - 25 Euro, świnię - 50 Euro lub woła - 220 Euro), które zapewni im przetrwanie. Pomoże w transporcie wody ze źródła, w zbiorach, lub dając mleko/jajka wyżywi całą rodzinę, a rozmnażając się przyniesie właścicielom zysk ze sprzedaży małych zwierzątek. Nasza szefowa była zachwycona tą inicjatywą i bardzo ucieszyła się z otrzymanego certyfikatu, na którym widniało jej imię i nazwisko jako darczyńcy osła dla jednej z etiopskich rodzin. Kupując kozę lub osła można na stronie Caritas zamówić koszulki (dla dzieci lub dorosłych) z napisem po niemiecku: "Moja koza żyje w Burundi" (to bardzo biedne miejsce w Afryce, w którym żyją rodziny do których trafiają kupione zwierzęta). Według mnie są świetne!


Jaki drobny upominek ucieszy dalszych znajomych?

Bildergebnis für zotter schokolade weihnachten
zotter.at
Ähnliches Foto

Dobrym pomysłem na każdą okazję są austriackie czekolady firmy ZOTTER bio i fairtrade, z pięknymi świątecznymi motywami i najróżniejszymi smakami. Koszt 70 g tabliczki to około 3,60 Euro - ceny mogą różnić się w zależności od sklepu. Można również zamówić czekoladę w oryginalnym, zaprojektowanym przez siebie opakowaniu. A smaki czekolad zachwycają różnorodnością i pomysłowością. Od standardowych z nadzieniem orzechowym, marcepanem, malinami, borówkami, likierem migdałowym, szampanem na Nowy Rok, czy ananasem z nerkowcami, kupimy również takie nadziewane musem z konopi. Wyglądają wyśmienicie, a to, że są bio i fairtrade tylko podbija ich atrakcyjność.

Handgeschöpft

Co do prezentów dla bliskich - to kwestia bardzo indywidualna i nawet jeśli Wasza rodzina nie wymienia się "wishlistami", to z reguły najczęściej znacie ich na tyle, że wiecie, co sprawiłoby im przyjemność :) Na przykład jeśli chcielibyście coś kupić mnie, to informuję, że na mojej liście zachcianek są bardzo trywialne prezenty - książki, płyty albo flakonik perfum... W razie gdyby czytał tego posta mój mąż, to napiszę, że marzą mi się "woman" Hugo Bossa :P

Jeszcze więcej prezentów


Jakby obdarowywania w grudniu było mało, (mikołaj, święta), Austriacy mają jeszcze jedną okazję do dawania prezentów - Nowy Rok. Zgodnie z tradycją, prezentują sobie najczęściej szklane świnki, które mają zapewniać obdarowanym szczęście i dostatek. Drobny gest, a cieszy!





Czytaj dalej »

środa, 29 listopada 2017

Rok bez blogowania - moje powody

Co działo się u mnie przez ostatni rok?


Witam Was serdecznie, po tak długiej przerwie! Kilka słów w ramach wyjaśnień - przez ponad rok mojej nieobecności na blogu wiele się w moim życiu wydarzyło.

Zaczęło się od przeprowadzki


Zamieniłam kawalerkę - w świetnej lokalizacji - praktycznie w centrum Wiednia, w pobliżu Belwederu i Dworca Głównego, na większe i wygodniejsze mieszkanie na samych obrzeżach miasta, w pobliżu pięknego Parku Narodowego - Lobau - osadzonego nad rzeką Dunaj, usianego jeziorkami i mnóstwem rowerowych i spacerowych tras.

Wraz ze zmianą miejsca zamieszkania, zmieniłam również miejsce pracy, więc pierwsze cztery miesiące były bardzo gorące. Trzeba było ułożyć swój świat na nowo, co w sumie było bardzo przyjemne, ale mocno mijało się z tematyką bloga, więc krótko mówiąc - nie miałam głowy do pisania. W między czasie jeszcze mój mąż miał operację - jakoś mi się posty nie kleiły... Ale wszystko u nas dobrze :) 

Czy przeprowadzka się opłaciła? Mam "wszędzie" daleko, wyższe opłaty... Ale jednocześnie czuję, że żyję, lepiej śpię, bo jest tu bardzo cicho, poznałam nowych, wspaniałych ludzi... Czuję się bezpieczniej, częściej korzystam z dobrodziejstw natury i jestem o wiele, wiele spokojniejsza. TAK, zdecydowanie miałam już dość zgiełku dużego miasta i nocnych imprezowiczów hałasujących pod oknami... TAK, przeprowadzka, to z całą pewnością najlepsza decyzja ubiegłego roku :) W tak pięknym miejscu (Lobau) spędzam teraz każdą wolną chwilę oczywiście o różnych porach roku i dnia:










Poznaliście już powody mojej nieobecności przez kilka pierwszych miesięcy, a co działo się dalej?

Otóż... zostałam mamą!




Zuzanka skończyła niedawno 3 miesiące. Dziecko mam odchowane, pora wracać do Was i do blogosfery :)

Już niedługo kolejne posty! Jest coś o czym chcielibyście przeczytać? Jeśli tak, dajcie znać! :)
Czytaj dalej »

środa, 24 sierpnia 2016

"Nie stać na kołacze, to jedz chlebuś, bracie"

To przysłowie w obecnych czasach nie jest takie oczywiste. Chleb (prawdziwy chleb, na zakwasie) powoli staje się rarytasem, a jego ceny zauważalnie wzrosły. Jak jestem w Polsce, smakuje mi tylko jeden jedyny chleb - ten pieczony przez moją Mamę. Na zakwasie. Z czarnuszką, słonecznikiem, czasem z marchewką albo orzechami włoskimi. Posypany płatkami owsianymi, czasem kminkiem. Z mąki umielonej w żarnach samodzielnie zrobionych przez Tatę. W ostatecznym bilansie kosztów wychodzi zawsze na to, że ten Maminy chleb jest droższy niż ten ze sklepu... ale za to jak smakuje!
Niewiele różnic dostrzegam w produktach spożywczych pomiędzy rynkiem polskim a austriackim. Ale tym, co najbardziej rzuca się w oczy, albo właściwie nasze kubki smakowe, jest zdecydowanie chleb. Wybór pieczywa w piekarniach i sklepach wiedeńskich jest imponujący... Przeważają chleby pełnoziarniste, żytnie i przede wszystkim smaczne.

https://www.wien.info/de/sightseeing/gruenes-wien/bio-baeckereien
blankblank
Czytaj dalej »

niedziela, 24 lipca 2016

Wyprawy za miasto - Śnieżna Góra

Czas na kolejną pozamiejską wycieczkę. Tym razem oddaliliśmy się 90 km. od Wiednia, aż do podnóża Alp, które otwiera góra Schneeberg (2076 m. n. p. m.).


Czytaj dalej »

czwartek, 21 lipca 2016

Dookoła Bratysławy - Hrad Devin

Drugi dzień naszej wycieczki, to ruiny zamku Devin i regionalne potrawy. Pogoda byla w sam raz, humory i cekawosc dopisywaly. Nie ma co dużo pisać, zapraszam do obejrzenia zdjec! :)


Czytaj dalej »

środa, 20 lipca 2016

Turystyczne wakacje - Bratysława

Z Wiednia do Bratysławy jest rzut beretem (no, takim superberetem, który doleci do 60 km). Zdecydowanie zbyt krótko podróżuje się autem, bo nie zdążam nawet wystarczająco przedyskutować z mężem aktualnie nurtującego mnie tematu, a tu już jesteśmy na miejscu i trzeba wysiadać. Czuję niedosyt, nie lubię pewnych spraw zostawiać niedopowiedzianych więc ciągnę temat również później... Usta zamyka mi dopiero świadomość, że jestem w zupełnie nowym miejscu i należałoby czerpać z tej okazji maksymalnie dużo doświadczeń. Cóż, nie chcę robić antyreklamy, ale muszę szczerze Wam powiedzieć, że w Bratysławie nie ma nic szczególnie zachwycającego. Ciekawe, czy podzielacie moje zdanie? Zapraszam do obejrzenia zdjęć!

Czytaj dalej »

czwartek, 7 lipca 2016

Z miasta na wieś. Krumau am Kamp

Wakacyjna pora, piękna pogoda, więcej wolnego czasu po zakończonych kursach wcześniej jawiły mi się jako idealne warunki do pisania postów. Jednak życie zweryfikowało moje plany i okazało się, że jestem bardziej zajęta "odpoczywaniem" niż przewidywałam.
Z uwagi na urlopowy czas, zapraszam do obejrzenia zdjęć z pięknych wiedeńskich okolic. Dzisiaj z miasta zabieram Was na wieś! :)

Czytaj dalej »
Copyright © 2014 Z Alicją przez Wiedeń , Blogger